Misją Hajsownika jest nie tylko edukacja finansowa w ciekawej formie „financial true crime”, ale również zapobieganie oszustwom finansowym, dlatego po dołączeniu do grupy Hajsownika otrzymasz pdf: „Anatomia oszustwa: 10 sygnałów finansowego przekrętu — i co zrobić, gdy już wpłaciłeś„
Dołącz do grupy
Dziękuję
Jesteś w środku
ZondaCrypto cz.2: Pralnia z olimpijskim logo
- Przedmiot sprawy: Nie afera od strony emocji, lecz rozbiór mechanizmu. Jak naprawdę — według FATF, Chainalysis, FBI i analityków rynku — pierze się pieniądze przez kryptowaluty w trzech fazach, i jak ten sam schemat, w wersji opisanej przez prokuraturę, analityków i media, pasuje do tego, co działo się w ZondaCrypto. Do tego druga warstwa: budowa fasady wizerunkowej, której zwieńczeniem było logo giełdy na piersi polskiej reprezentacji olimpijskiej.
- Główni bohaterowie:
- Sylwester Suszek — założyciel giełdy (dawniej BitBay), który zniknął w marcu 2022 roku w okolicznościach opisywanych jako mafijne.
- Przemysław Kral — adwokat z Katowic, który po zniknięciu Suszka przejął giełdę i zbudował jej sportowy blichtr; mieszka w Monako.
- „Ludzie Mańka” — Kral i jego współpracownik Paweł S. tak są określani we wewnętrznych ustaleniach prokuratury cytowanych przez Onet (teza śledztwa, nie wyrok).
- Recoveris, Kancelaria Skarbiec, Elliptic — analitycy, których ustalenia o przepływach na łańcuchach są źródłem twardych liczb w tej sprawie.
- Polski Komitet Olimpijski i jego prezes Radosław Piesiewicz — instytucja, która podpisała z giełdą wielomilionową umowę.
- Anonimowy skoczek — multimedalista igrzysk w Mediolanie i Cortinie, który miesiącami czeka na premię wypłacaną w tokenie.
- Trzy fazy prania (klucz do całości):
- Placement (umieszczenie) — brudne pieniądze pierwszy raz wchodzą do systemu.
- Layering (warstwowanie) — ślad między pieniądzem a źródłem zostaje zerwany przez tysiące transakcji.
- Integration (integracja) — czysta już kasa wraca do legalnego obrotu jako dom, pożyczka, obraz.
- Kluczowe liczby:
- 511 przelewów na zagraniczną giełdę Kraken między 18 grudnia 2025 a 2 kwietnia 2026 — 30 różnych kryptowalut, łącznie ponad 21 mln USD (ok. 76,1 mln zł), w tym bitcoiny za 4,59 mln USD. Średnio jeden przelew co pięć godzin, dzień i noc.
- 4,2 mln zł (1 152 732 USDC) wpłynęło na portfel Zondy 7 kwietnia 2026 — po ośmiu „przeskokach”. W 48 godzin 67% tej kwoty (ponad 2,8 mln zł) poszło nie do klientów w kolejce, lecz na ten sam adres na Krakenie.
- 7 mld USD wyprano historycznie przez jeden mikser (Tornado Cash, objęty sankcjami OFAC w 2022).
- 450 tys. zł i 70 tys. euro (ok. 300 tys. zł) — wpłaty z kancelarii Krala na fundacje polityczne tuż przed głosowaniem nad ustawą krypto (ujawnione w kwietniu 2026).
- 1,1 mln zł — łączna pula premii olimpijskich w tokenach TMPL dla medalistów Mediolan–Cortina.
- 5 dni — tyle dzieliło pismo prezesa PKOl do ABW od podpisania umowy sponsorskiej.
- Kontekst prawny: To materiał oparty na ustaleniach dziennikarskich, analizach firm blockchainowych i tezach prokuratury. Tam, gdzie coś jest niepotwierdzone, jest to zaznaczone wprost. Ostateczna kwalifikacja prawna należy do sądu, nie do nas — opisujemy wzorce, nie orzekamy winy.
Polski skoczek narciarski. Multimedalista igrzysk w Mediolanie i Cortinie. Wraca do kraju z medalem na szyi. Kilka tygodni później dostaje informację o premii: pół miliona złotych. Tylko nie przelewem. Nie w gotówce. W cyfrowym żetonie, który sponsor Polskiego Komitetu Olimpijskiego wyemitował z powietrza, specjalnie na tę okazję.
Klika „wypłać”. Czeka. Tydzień, trzy. Odpowiedź: „proszę poczekać do końca kwietnia, problemy techniczne”. W tym samym tygodniu na konto tej samej giełdy wpływa 4,2 miliona złotych — i w ciągu 48 godzin wypływa. Nie do skoczka. Na inną giełdę. Skoczek nadal czeka.
W pierwszej części opowiedzieliśmy, kim był Sylwester Suszek i jak zniknął. Tu robimy coś innego: rozkładamy na części sam mechanizm. Bo żeby zrozumieć, dlaczego olimpijskie logo mogło znaleźć się na pralni, trzeba najpierw wiedzieć, jak pralnia działa.
Trzy fazy — słownik, bez którego reszta nie ma sensu
Pranie pieniędzy — czy w gotówce z lat dziewięćdziesiątych, czy w bitcoinach w 2026 roku — zawsze ma trzy fazy. Tak je nazywają FATF, Chainalysis, FBI. Warto zapamiętać trzy słowa.
Placement, czyli umieszczenie. To moment, w którym brudne pieniądze pierwszy raz trafiają do systemu — wpłata gotówki do banku albo na giełdę krypto. Najtrudniejsza faza dla przestępcy, bo to tutaj najłatwiej go złapać.
Layering, czyli warstwowanie. Brudna kasa jest „pociągana” przez tysiąc transakcji, kont, walut i jurysdykcji. Cel jest jeden: zerwać widoczny ślad między pieniądzem a jego źródłem. Tu odbywa się cała magia.
Integration, czyli integracja. Czysta już kasa wraca do legalnego obrotu — jako spłacona pożyczka, dochód z firmy, zakup nieruchomości. Prawnie wygląda jak normalne pieniądze, bo już nimi jest.
Teraz przełóżmy to na polski ekosystem krypto — w wersji opisanej przez prokuraturę, analityków i media.
Placement — jak brudne pieniądze wchodzą do systemu
W Polsce przed 2018 rokiem nie istniały żadne przepisy regulujące obrót kryptowalutami. Żadne. Giełda nie musiała weryfikować tożsamości klientów, zgłaszać podejrzanych transakcji ani przedstawiać się nadzorowi. W praktyce zakładałeś konto na BitBay, podawałeś imię, nazwisko i e-mail, po czym wpłacałeś dziesięć, sto tysięcy złotych — przelewem z konta tak zwanego słupa.
Słup to człowiek, którego dane figurują na koncie, ale to nie jego pieniądze. Bezdomny, ktoś uzależniony, starsza pani, która za stówę oddała dokumenty. Brudne pieniądze właśnie weszły do systemu bez śladu wskazującego na faktycznego właściciela. To jest placement.
Regulacje z lat 2018–2019 wprowadziły KYC — obowiązek weryfikacji klienta. Teoretycznie wszystko się zmieniło. Praktycznie — tylko jeśli giełda naprawdę kontroluje. Słup dalej może podać swoje dane, a giełda dalej może „nie widzieć”, że ten sam człowiek ma dwadzieścia kont na różne nazwiska i obraca milionami. A jeśli z prania ma procent, nie ma motywacji, żeby patrzeć. Wtedy KYC jest listkiem figowym.
Layering — cztery techniki zacierania śladu
To najważniejszy etap. Cztery techniki, które działają w realnym świecie.
Chain hopping — przeskakiwanie między kryptowalutami. Za wpłacone złotówki kupujesz bitcoina, wysyłasz go na giełdę w Singapurze, tam wymieniasz na ethereum, dalej na stablecoina, dalej na coś jeszcze. Każdy przeskok wymaga, żeby śledczy zdobył dane z innej giełdy, w innej jurysdykcji. To trwa miesiącami, a czasem nie udaje się wcale. Według firmy Elliptic co trzecie współczesne śledztwo cross-chain dotyczy więcej niż trzech blockchainów, a co piąte — więcej niż dziesięciu. Elliptic nazywa chain hopping definiującą techniką prania w kryptowalutach.
Privacy coins — Monero. Jeśli bitcoin jest jak przezroczysta torba, w której każdą transakcję widać w publicznej księdze, to Monero jest jak koperta z gotówką — nikt nie zobaczy, kto komu i ile zapłacił. Brzmi jak idealne narzędzie do prania? Było. Ale krótko. Właśnie dlatego Monero wypchnięto z legalnych giełd. BitBay zalistował je we wrześniu 2018, a już 25 listopada 2019 ogłosił wycofanie; rynek zamknięto 19 lutego 2020. Powód podany w komunikacie: <cite>bardzo wysoki poziom anonimowości transakcji, podatny na wykorzystanie do prania pieniędzy</cite>. Co ciekawe, miesiąc przed delistingiem Suszek sam zapowiedział ten ruch w wywiadzie — mówił o „potężnej rozmowie” w Brukseli i Luksemburgu o zdelistowaniu Monero. Wiedział, bo bywał na konferencjach regulacyjnych. Okno, w którym Monero realnie służyło do prania na polskich giełdach, było więc wąskie — od 2018 do 2020. Półtora roku. Krótkie, ale intensywne.
Miksery. Usługi takie jak Tornado Cash czy ChipMixer. Wpłacasz bitcoiny do wspólnej puli z monetami tysięcy innych ludzi, a po czasie dostajesz z powrotem ekwiwalent — ale w innych bitcoinach, z innych źródeł. Po wymieszaniu nie da się połączyć twojej wpłaty z twoją wypłatą. Tornado Cash objęto sankcjami OFAC w 2022 roku; przez ten jeden mikser wyprano siedem miliardów dolarów, w tym pieniądze z hacków północnokoreańskiej Lazarus Group.
Peel chain — skubanie. Najbardziej elegancka z technik. Masz na koncie sto milionów. Wyślesz całość jedną transakcją — zapala się czerwone światło. Ale jeśli będziesz wysyłał po pięćdziesiąt, osiemdziesiąt, sto tysięcy, przez tysiąc adresów, w przypadkowych odstępach, przez kilka miesięcy — żaden alarm się nie odpali. Każda transakcja z osobna wygląda normalnie. Dopiero suma, widziana z lotu ptaka, pokazuje, co się stało.
I tu wchodzą twarde liczby. Według analityków firmy Recoveris, którzy na zlecenie Money.pl i Wirtualnej Polski badali publiczne portfele giełdy, z adresów powiązanych z ZondaCrypto między 18 grudnia 2025 a 2 kwietnia 2026 wykonano 511 przelewów na zagraniczną giełdę Kraken. Trzydzieści różnych kryptowalut, łącznie ponad 21 milionów dolarów — około 76,1 mln zł, w tym bitcoiny za 4,59 mln dolarów. Pięćset jedenaście przelewów w niecałe cztery miesiące to średnio jeden co pięć godzin, dzień i noc. Szczególnie intrygujący był wzorzec z 8–10 stycznia, gdy dziesiątki małych transakcji niemal jednocześnie obejmowały wszystkie altcoiny z portfela — układ typowy dla botów automatycznie opróżniających portfele.
Prezes Zondy Przemysław Kral tłumaczył to publicznie jako <cite>realizację zleceń klientów instytucjonalnych i operacje market-makingowe</cite>. Brzmi technicznie i nie wzbudza alarmu. Ale pięćset jedenaście przelewów na jeden adres depozytowy na konkurencyjnej giełdzie — w sytuacji, w której własna giełda nie wypłaca klientom środków — to nie jest market making w typowym znaczeniu. Analitycy Recoveris rozpoznają w tym peel chain.
Integration — czyszczenie do gotowości
Ostatnia faza. Pieniądze są już wyprane, trafiły do piątego portfela, trzeba je „zwrócić” do legalnego obrotu w postaci, której nikt nie zakwestionuje. Klasyczne metody to nieruchomości (dom w Dubaju za bitcoina — świat widzi dom, historii pieniędzy nie widzi nikt), spółki-słupy w rajach podatkowych (łańcuch „pożyczek” między własnymi firmami, spłacany czystą już kasą), luksusowe auta i jachty oraz sztuka (obraz kupiony za milion, sprzedany za półtora — skarbówka widzi „inwestycję”).
W przypadku Zondy analitycy Recoveris opisali dla Money.pl dwa charakterystyczne epizody. Pierwszy: 7 kwietnia 2026, dzień po publikacji pierwszego artykułu o problemach giełdy, na gorący portfel Zondy na sieci Ethereum trafiły dwie duże wpłaty na łączną kwotę 1 152 732 USDC — około 4,2 miliona złotych. Pochodzenie środków pozostaje niewyjaśnione; według analityków wykonały osiem kolejnych „przeskoków”, zanim dotarły do celu, co może wskazywać na celowe utrudnianie identyfikacji źródła. W ciągu 48 godzin około 67 procent tej kwoty — ponad 2,8 mln zł — przelano nie do czekających w kolejce klientów, lecz na ten sam adres na Krakenie, na który od grudnia 2025 płynęły setki przelewów.
Drugi epizod: w biurze Przemysława Krala w Monako znaleziono rachunek za usługi remontowe, wystawiony w kwietniu 2026 na izraelską firmę budowlaną, na kwotę 64 tysięcy szekli — około 77 tysięcy złotych. Bez danych nabywcy, ale ze wskazaniem konkretnego adresu w Cezarei, nadmorskiej miejscowości między Tel Awiwem a Hajfą, znanej z luksusowej zabudowy. Według mediów rachunek pokazuje, że przygotowania do wyjazdu trwały wcześniej.
Według tezy analityków Recoveris i Kancelarii Skarbiec to nie są przypadkowe fakty, lecz wzorzec klasycznej integracji: środki trafiają do firmy, której prezes szykuje sobie życie poza Polską, podczas gdy klienci czekają na wypłatę dziesięciu tysięcy. Czy to ostateczna kwalifikacja prawna? Nie — ta należy do sądu. Ale udokumentowany w publicznych raportach wzorzec pasuje do tego, co kryminolodzy nazywają trzecią fazą prania.
Wielki blichtr — jak buduje się fasadę
Marzec 2022. Suszek znika. Giełdę przejmuje Przemysław Kral, adwokat z Katowic. Według reportażu Onetu był prawnym i majątkowym pełnomocnikiem Suszka jeszcze przed jego zniknięciem, a wewnętrzne ustalenia prokuratury cytowane przez Onet określają Krala i jego współpracownika Pawła S. jako „ludzi Mańka” (to teza śledztwa).
Wyobraź sobie, że stoisz na czele firmy, której rzeczywistych beneficjentów — według prokuratury — lepiej, żeby nikt nie znał. Potrzebujesz, żeby firma wyglądała jak wzór szanowanego biznesu: aktywna społecznie, dobrze prosperująca, rozwijająca się. Budujesz fasadę. Zostajesz mecenasem sportu. I dokładnie to zrobił Kral.
Lato 2023 — pierwsza wielka umowa sponsorska: Raków Częstochowa, aktualny mistrz Polski, logo Zondy z przodu na koszulkach. Styczeń 2025 — pierwszy w historii polskiej piłki transfer opłacony kryptowalutami (senegalski napastnik Ibrahim Seck, płatność przez bramkę zondacrypto pay). Maj 2025 — umowa przedłużona o trzy lata, a od lipca stadion miejski w Częstochowie nosi nazwę zondacrypto Arena.
Raków to był dopiero początek. Przez 2024 i 2025 rok logo Zondy rozsiało się po Europie: Juventus, Atalanta, Bologna, Parma, AS Monaco (piłka i koszykówka), szwajcarski hokejowy HC Davos. W Polsce doszły Pogoń Szczecin, Lechia Gdańsk, GKS Katowice, koszykarskie Dziki Warszawa, a także kolarskie Tour de Pologne i Giro d’Italia. Na początku 2025 Zonda została tytularnym sponsorem grupy kolarskiej Canyon//SRAM ZondaCrypto — z Katarzyną Niewiadomą, zwyciężczynią kobiecego Tour de France, jako ambasadorką. Lista ambasadorów rosła: Magdalena Fręch, Giorgio Chiellini, Valtteri Bottas, David Trezeguet, Wojciech Szczęsny. Każda twarz to setki tysięcy, czasem miliony złotych na umowie. Wewnątrz firmy pensje potroiły się w dwa lata — z piętnastu tysięcy miesięcznie do czterdziestu pięciu.
Do tego doszły pieniądze pozasportowe. W kwietniu 2026 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak i premier Donald Tusk ujawnili — na podstawie ustaleń ABW — wpłaty z kancelarii adwokackiej Krala (nie z konta giełdy) na fundacje polityczne: 450 tysięcy złotych dla Instytutu Polski Suwerennej, którego prezesem jest Zbigniew Ziobro, oraz 70 tysięcy euro (ok. 300 tys. zł) dla fundacji „Dobry Rząd”, której prezesem jest Przemysław Wipler. Obie wpłaty miały być dokonane na przełomie października i listopada 2025 — niedługo przed głosowaniem nad ustawą regulującą rynek kryptowalut. Obie fundacje potwierdziły otrzymanie środków, ale zaprzeczyły jakimkolwiek powiązaniom lobbystycznym. Kral oświadczył, że próby wciągania go i Zondy w bieżące przepychanki polityczne są <cite>absurdalne i szkodliwe dla polskiego rynku innowacji</cite>. Dorzuć do tego sponsoring CPAC Polska 2025 (26–27 maja, Jasionka koło Rzeszowa), gdzie Zonda była głównym sponsorem, a wśród gości byli m.in. ówczesny prezydent Andrzej Duda, kandydat Karol Nawrocki, były premier Mateusz Morawiecki i sekretarz bezpieczeństwa krajowego USA Kristi Noem.
To wszystko kosztuje dziesiątki milionów złotych rocznie. W firmie, która — jak się okazało — wewnętrznie miała problemy z płynnością.
Wejście do Olimpu
22 października 2025. Konferencja prasowa w Monako, sala w luksusowym hotelu, najważniejsze polskie media. ZondaCrypto zostaje Sponsorem Generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Olimpijskiej Reprezentacji Polski. Umowa na lata 2026–2028, aż do igrzysk w Los Angeles. Na scenie prezes PKOl Radosław Piesiewicz i prezes Zondy Przemysław Kral. Uściski dłoni, wspólne zdjęcia.
Zwróć uwagę na jeden szczegół: konferencja odbywa się w Monako. Nie w Warszawie, nie w Katowicach. Kral tłumaczy, że mieszka tam od siedmiu lat i jest to jego „miejsce rodzinne”, a przy okazji „światowa stolica sportu”. Polski Komitet Olimpijski — instytucja reprezentująca polskich sportowców od stu lat — podpisuje wielomilionową umowę z firmą krypto, której prezes mieszka w Monako, której założyciel zaginął cztery lata wcześniej w mafijnych okolicznościach i o której pierwsze ostrzegawcze reportaże ukazały się już w 2020 roku, a drugi wielki materiał — Superwizjera TVN — w październiku 2024.
Premie ustalono efektownie: 750 tysięcy złotych za złoty medal indywidualny (500 w gotówce, 250 w tokenach TMPL), 600 tysięcy za srebro (400 i 200), 450 tysięcy za brąz (300 i 150). Sportowcy z miejsc od 4 do 8 mieli dostawać od 10 do 50 tysięcy złotych — w całości w tokenach. Według późniejszego oświadczenia PKOl łączna pula nagród w tokenach TMPL dla medalistów po igrzyskach Mediolan–Cortina wyniosła 1,1 mln zł, plus 280 tysięcy dla miejsc 4–8 i 150 tysięcy dla trenerów.
Tyle widziała Polska 22 października 2025. Czego nie widziała: pisma, które prezes komitetu olimpijskiego wysłał do ABW pięć dni wcześniej. Dokładnie pięć dni między „chcielibyśmy się upewnić” a „witam pana w rodzinie olimpijskiej”. Pięć dni, w których służby miały się dopiero zacząć orientować, na co podpisuje się polski sport.
Co dalej
W kolejnym odcinku otwieramy to pismo i sprawdzamy, dlaczego po wybuchu afery służby publicznie nazwą prezesa komitetu olimpijskiego kłamcą. Skąd Zonda brała 75 milionów euro, których nie miała. Dlaczego klucze do 4500 bitcoinów ma martwy człowiek. I dlaczego trzydzieści tysięcy Polaków, którzy stracili tu oszczędności, dostanie wkrótce wezwania ze skarbówki.
FAQ — najczęstsze pytania
Czym jest ZondaCrypto i co ma wspólnego z BitBay? ZondaCrypto to dawny BitBay — największa polska giełda kryptowalut, założona przez Sylwestra Suszka. Po jego zniknięciu w marcu 2022 roku giełdę przejął adwokat Przemysław Kral.
Na czym polegają trzy fazy prania pieniędzy? Placement to wprowadzenie brudnych pieniędzy do systemu. Layering to zrywanie śladu przez tysiące transakcji, walut i jurysdykcji. Integration to „legalizacja” — kasa wraca do obrotu jako nieruchomość, pożyczka czy inwestycja. Ten podział stosują m.in. FATF, Chainalysis i FBI.
Co wykazali analitycy w portfelach ZondaCrypto? Według firmy Recoveris, badającej publiczne portfele na zlecenie Money.pl i Wirtualnej Polski, z adresów powiązanych z giełdą wykonano 511 przelewów na Kraken między 18 grudnia 2025 a 2 kwietnia 2026 — łącznie ponad 21 mln USD (ok. 76,1 mln zł) w 30 kryptowalutach. To wzorzec, który analitycy rozpoznają jako peel chain; prezes Zondy tłumaczył go jako operacje market-makingowe.
Czy to znaczy, że w ZondaCrypto na pewno prano pieniądze? Nie stawiamy takiej tezy jako faktu. Opisujemy ustalenia dziennikarskie, analizy firm blockchainowych i tezy prokuratury oraz wzorce, które do klasycznego prania pasują. Ostateczna kwalifikacja prawna należy wyłącznie do sądu.
Dlaczego Monero zniknęło z polskich giełd? Bo jego bardzo wysoki poziom anonimowości czynił je podatnym na wykorzystanie do prania. BitBay zalistował Monero we wrześniu 2018, a już w lutym 2020 zamknął ten rynek. Realne okno wykorzystania na regulowanych polskich giełdach było wąskie — mniej więcej półtora roku.
Jak pranie pieniędzy łączy się ze sponsoringiem olimpijskim? Bezpośrednio — nijak; to dwie różne warstwy sprawy. Ale duży, prestiżowy sponsoring pełni też funkcję fasady wizerunkowej: firmie, której rzeczywistych beneficjentów lepiej nie znać, buduje obraz szanowanej, aktywnej społecznie marki. Umowa z Polskim Komitetem Olimpijskim była zwieńczeniem tej fasady.
Materiał oparty na ustaleniach dziennikarskich, analizach firm blockchainowych (Recoveris, Elliptic) i tezach prokuratury. Tam, gdzie fakty są niepotwierdzone, jest to zaznaczone. Opisujemy wzorce i publiczne ustalenia — nie orzekamy o winie, bo to należy do sądu.



